wtorek, 8 sierpnia 2017

Pierwsza rocznica - Maluch '85

Wczoraj minął dokładnie rok od naszej spontanicznej wycieczki do Małkini po Malucha z „przejściowego” rocznika 1985 (relację z wyprawy znajdziecie tutaj), dlatego postanowiłem zrobić małe podsumowanie moich dotychczasowych przygód z tym samochodem. Jak napisałem pod koniec tamtego wpisu, wóz bez większych problemów przejechał ponad 100 km i dotarł do Warszawy. I od tego momentu kolejne podzespoły zaczęły się „sypać”. Ale tak jak już pisałem, większość tych usterek jest wynikiem działalności mechanika, serwisującego przed nami tego Malucha.

Pierwszy postój i krótka sesja w malowniczych okolicznościach przyrody

Mieliśmy tydzień, żeby „jako-tako” ogarnąć nasz nowy zabytek, bo w następny weekend zaczynał się 13. Ogólnopolski Zlot Fiata 126p. Na pierwszy ogień – wymiana pedału gazu (oryginalny oberwał się i połowa ruchu pedału odbywała się w ramach luzu względem ośki) oraz linki gazu (zamontowana w aucie była o dobre 10-15 cm krótsza od nowej!). Dzięki zdolnościom mojego Taty, pomimo „warunków polowych” (wszystko było robione na parkingu przed blokiem), usterka została szybko naprawiona i mogłem udać się na jazdę próbną. A tu kolejna awaria! Po przejechaniu kilkuset metrów zapaliła się kontrolka ciśnienia oleju. Nie wróżyło to nic dobrego... Na szczęście szybki rzut oka „pod maskę” i już wiemy, co się stało. Jakimś cudem oberwał się czujnik ciśnienia oleju. Wracam się do domu po kluczyki do drugiego auta i pędzę do najbliższego sklepu z częściami, który na szczęście nie jest daleko. Kolejne kilkanaście złotych wydane, kilka minut na wymianę czujnika i usterka usunięta – kontrolka oleju zgasła od razu po odpaleniu silnika.

Na terenie bazy 13. Ogólnopolskiego Zlotu Fiata 126p

Sobota. Ogólniak już trwa, po południu jest wystawa Maluchów na Placu Defilad. Z samego rana ruszamy na działkę, żeby po raz pierwszy od zakupu wyczyścić naszego ’85. No i niestety... Włączam zapłon, ciągnę za dźwigienkę rozrusznika i po sekundzie kręcenia silnikiem słyszę „wybuch” i bendiks zaczyna obracać się na pusto. Chwila konsternacji. Wszystko wydaje się sprawne, więc odpalamy „na pych” i jedziemy. Po dotarciu do garażu okazuje się, że rozpadł się „trybik” na bendiksie i wystrzelił na wszystkie strony. W osłonie koła zamachowego, z której wypadła ok. 1/3 trybika, odkryliśmy dziurę, przez którą musiała wylecieć reszta. Na szczęście mieliśmy w zapasie nowy bendiks i po około godzinie naprawiony rozrusznik wrócił na swoje miejsce.

Nasze Maluchy na Placu Defilad. Autor zdjęcia: Kamil Kuszewski
Czas goni, wystawa przed PKiN coraz bliżej, a u nas ujawnił się kolejny problem. Gaźnika nie dało się w żaden sposób poprawnie wyregulować. Co się okazało? Szanowny „mechanik” wymienił ośkę przepustnicy. Zamontował ośkę nowego typu, nieco większą, co wiązało się z koniecznością rozwiercenia oryginalnego gaźnika. Niestety, ta operacja się nie powiodła – podczas rozwiercania ukruszył się spory kawałek odlewu, przez co gaźnik łapał „lewe” powietrze. Nie pozostało nic innego, jak ponownie zajrzeć do skrzynek z częściami i wyciągnąć z nich nowy gaźnik. Przy okazji uzupełniliśmy poziom oleju i dokonaliśmy podstawowego serwisu – wymieniliśmy świece, przewody wysokiego napięcia i kopułkę rozdzielacza. Na koniec odkurzyłem wnętrze, na umycie nadwozia zabrakło już czasu. Ale na zlot zdążyliśmy.

Kolejna impreza, na której nie mogło nas zabraknąć to Zlot Manufaktura w Łodzi, miesiąc po Ogólniaku. W przerwie między zlotami udało mi się nareszcie umyć nadwozie i wymienić popękane klosze przednich kierunkowskazów oraz wypłowiałe klosze bocznych. Wymieniliśmy także uszczelkę bagażnika. We wnętrzu zaszły spore zmiany – na podłodze pojawiła się wykładzina w lepszym stanie (oryginalna została pocięta przez „mechanika” przy okazji majstrowania przy pedale gazu), a skórzane „kubełki” i fabryczną tylną kanapę zastąpił jednolity komplet foteli, tzw. giełdówek. Jednak w podróży do Łodzi nie obyło się bez dodatkowych atrakcji. W dniu wyjazdu, od razu po odpaleniu zaczęła żarzyć się kontrolka ładowania... Super. Znowu chwila konsternacji. Po podłączeniu miernika okazało się, że mimo wszystko jakieś minimalne ładowanie jest, więc zdecydowaliśmy, że zaryzykujemy. Jechaliśmy autostradą ze stałą prędkością ok. 100-105 km/h. Kilka kilometrów przed Strykowem silnik zaczął niepokojąco przerywać. Samochód jechał dalej, ale postanowiliśmy zatrzymać się na najbliższym parkingu, by mógł chwilę ochłonąć. Podróż powrotna przebiegła już bez niespodzianek. Średnie zużycie paliwa na tej trasie wyniosło 5,67 l/100km. Następnego dnia okazało się, że winę za słabe ładowanie ponosił uszkodzony kondensator na alternatorze. Po jego odłączeniu ładowanie wróciło do normy.

Na łódzkim Motodromie
Później ‘85 pojawił się jeszcze na X Festiwalu Nitów i Korozji, z którego niestety musieliśmy się w trakcie wycofać, oraz na Zakończeniu Sezonu 2016 na nieistniejącym już Torze Próbnym FSO na Żeraniu, po czym został odstawiony na zimę w bezpieczne miejsce. W międzyczasie podjąłem decyzję, że w bieżącym sezonie ’85 będzie moim głównym autem na wszelkie imprezy, tym samym dam odpocząć Białemu Elegantowi ’94. Pierwszy oficjalny wyjazd w 2017 roku nastąpił 1 kwietnia, z okazji Rajdu Rembertowskiego, na którym ponownie wraz z Bakim przygotowaliśmy jedno z zadań na trasie, tym razem jako Fiat 126p Klub Warszawa. Także i tym razem podróż z Bielan do Rembertowa nie przebiegła bez przeszkód. Na miejsce startu (teren Elektrociepłowni Kawęczyn) jechałem ponad godzinę, z kilkoma czy kilkunastoma przymusowymi postojami. W czasie jazdy Maluch zaczął poszarpywać i przestawał reagować na ruch pedału gazu, po czym gasł i nie dawał się uruchomić. Ale finalnie dotarłem na start, skąd wyruszyliśmy w stronę Akademii Sztuki Wojennej, gdzie mieliśmy się rozstawić z naszym checkpointem. Pod koniec tej krótkiej trasy silnik znowu zaczął przerywać. Droga powrotna do domu trwała jeszcze dłużej, a ostatnie kilka kilometrów przejechałem na sznurku.

Wymarzone zakończenie - powrót do domu na lince ;)
Winną tej sytuacji okazała się być pompa paliwa, którą następnego dnia szybko zregenerowaliśmy, ale jazda próbna wykazała, iż poszarpywanie nie ustało. Korzystając z dnia wolnego, mój Tata wymontował zbiornik paliwa i sprawdził przewody idące do pompy. Okazało się, że bak wraz z pływakiem były niedawno wymieniane i po raz kolejny ujawnił się profesjonalizm poprzedniego „mechanika”. Pozostawił on stary przewód paliwowy, który był lekko pęknięty i przez który pompa zaciągała oprócz paliwa także powietrze. Naprawa tej usterki wyeliminowała problem, a w kolejny weekend wraz z Piotrkiem, organizatorem Rajdu Rembertowskiego, wzięliśmy udział w ArchiRajdzie, będącym I rundą Mistrzostw Okręgu Warszawskiego Pojazdów Zabytkowych. Nie udało nam się zająć dobrego miejsca (głównie za sprawą mojej pomyłki na jednej z prób sportowych), ale na szczęście ostatni też nie byliśmy. W tym samym miesiącu po raz ostatni pojawiłem się wraz z ’85 na żerańskim Torze FSO, przy okazji Rozpoczęcia Sezonu Youngtimer Warsaw. W dniach 13-14 maja mój ’85 wraz z 7 innymi Maluchami był wystawiony na stoisku Fiat 126p Klub Warszawa podczas Auto Nostalgii. 3 czerwca to oczywiście organizowany przeze mnie IV Spot Okolicznościowy, na którym ’85 był przeciągany na linie przez uczestników zlotu. W ciągu kolejnego tygodnia zawitałem moim 126p na środowym spocie YW pod Stadionem Narodowym oraz wystartowałem w Nocnym Rajdzie Maluchów. A ostatnio braliśmy jeszcze udział w Warszawskim Rajdzie Maluchów, na którym wraz z Piotrkiem zajęliśmy 4. miejsce :D

Najlepsze zdjęcie ever. Autor: Piotrek Licau
Poniżej garść informacji ujęta w tabeli, stanowiąca podsumowanie pierwszego roku z ’85, oraz lista wszystkich wykonanych napraw, trochę się tego uzbierało ;)

Data zakupu:
7 sierpnia 2016
Przebieg początkowy:
97 207 km
Przebieg rok później:
98 584 km
Przejechany dystans:
1377 km
Średnie zużycie paliwa:
6,45 l/100km
Naprawy:
- wymiana pedału gazu
- wymiana linki od gazu
- wymiana cięgna od gazu
- wymiana ogranicznika otwarcia pokrywy silnika
- wymiana czujnika ciśnienia oleju
- wymiana bendiksu w rozruszniku
- wymiana gaźnika
- wymiana uszczelki pokrywy zaworów
- wymiana korka oleju
- wymiana świec
- wymiana przewodów wysokiego napięcia
- wymiana kopułki rozdzielacza
- wymiana wykładziny podłogi
- wymiana foteli i tylnej kanapy
- montaż pasów bezwładnościowych
- wymiana kierunkowskazów bocznych
- wymiana kloszy przednich kierunkowskazów
- nowa uszczelka bagażnika
- nowe odboje tylnej klapy
- nowy mieszek dźwigni zmiany biegów
- montaż "akcesoryjnej" półki
- przesmarowanie zwrotnic i piast
- wymiana nakrętek piast przednich
- wymiana uszczelniaczy półosi
- wymiana lewego zabieraka półosi
- nowy olej w skrzyni biegów
- wymiana zawieszenia silnika
- regeneracja pompy paliwa
- wymiana przewodów paliwowych
- wymiana szybki w liczniku




Mimo wszystkich „atrakcji”, które przydarzyły się przez ten rok, uwielbiam ten wóz.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz