Ostatni
tydzień września spędziliśmy na Krecie. Jednak zamiast siedzieć w hotelu nad basenem i korzystać z
open baru, woleliśmy zwiedzać. Okazało się, że ta największa z greckich wysp
jest po prostu rajem dla grat-spotterów! Na każdym kroku można było spotkać
jakiś ciekawy wóz. Przygotujcie swoje organizmy na sporą dawkę żelaza :D
 |
| Jeszcze przed wylotem, Syrena R20 w strefie wolnocłowej na Okęciu. Prestiż. |
 |
| Pierwszy grat upolowany na Krecie. Wypatrzyłem go z tarasu restauracji i już wiedziałem, gdzie najpierw pójdziemy po zakwaterowaniu :P Przez cały nasz pobyt nie ruszył się nawet o milimetr. |
 |
| Jestem dumny z tego zdjęcia |
 |
| Datsun/Nissan 1200. Chyba najpopularniejszy pickup na Krecie. Jest ich tyle, że w pewnym momencie przestałem je już fotografować. |
 |
| Fiat Fiorino. A w tle Caddy z jednego z wcześniejszych zdjęć. |
 |
| Cinquecento Soleil. A w tle kolejny gruz-pickup |
 |
| Panda <3 <3 <3 Było ich niestety mniej niż się spodziewałem, w dodatku większość już jako ewidentne nieruchomości. |
 |
| Ypsilon Panna Cotta Edition |
 |
| Niezgnita Dedra! |
 |
| Koneser |
 |
| 190E 1.8 :D Spotkaliśmy kilka W201, wszystkie były benzynowe. Diesle już dawno w Afryce. |
 |
| WTEM! |
 |
| Na parterze nieukończonego budynku gnije sobie Alfasud |
 |
| A obok niej Łada 2105 |
 |
| Grecy mają dość swobodne podejście do stanu technicznego pojazdów. Jeździ? Jeździ. Więc w czym problem? |
 |
| Przed przylotem na Kretę powiedziałem, że nie wrócimy, dopóki nie spotkam Poloneza. Udało się trzeciego dnia, podczas wycieczki do Agios Nikolaos. |
 |
| Agios Nikolaos okazało się wybitnie gratogennym miastem. |
 |
| Widzieliśmy kilka małych warsztatów, upchniętych między zwykłymi domami mieszkalnymi, w centrum miasta. Czerwone Fiorino wozi części. |
 |
| W jednej z bocznych uliczek - zakład zajmujący się wymianą wydechów i dorabianiem kluczy. |
 |
| Truck raz jeszcze |
 |
| W dyzlu! |
 |
| Kolejne 1.8 |
 |
| Cudowna, wspaniała, chciałem ją zabrać ze sobą. |
 |
| Ogórek |
 |
| Sądząc po zapachu, była kocią kuwetą |
 |
| Suzuki LJ80. Wyglądało groźnie, więc bałem się podejść bliżej. |
By
móc eksplorować dalsze zakątki wyspy, postanowiliśmy wynająć samochód. Tym sposobem przez
dwa dni mieliśmy do dyspozycji czerwonego Hyundaia i20, z topowym 1.2 pod maską.
Ku mojemu zaskoczeniu, jeździło się tym zadziwiająco dobrze.
 |
| Przed przylotem na Kretę nawet nie przypuszczałem, że jazda Hyundaiem dostarczy mi tyle frajdy. |
 |
| Na parkingu przy rajskiej plaży Vai, na północno-wschodnim krańcu wyspy. Warto się tam wybrać. |
 |
| Troszkę mu się zardzewiało |
 |
| 1.8 po raz trzeci! |
 |
| Błądząc po Sitii |
 |
| "Zrobimy mu zdjęcie w drodze powrotnej, przecież nigdzie się stąd nie ruszy". Tak było |
 |
| Dzik! |
 |
| Widok niezardzewiałych W202 początkowo wzbudzał we mnie szok. Podobnie jak 190tki - tylko benzynowe. |
 |
| Favoritka w pickupie jest świetna. Mógłbym. |
 |
| Samochód służby drogowej |
I to by było na tyle. Ostatniego dnia, już w drodze na lotnisko, przed jednym z warsztatów widzieliśmy Malucha, ale niestety nie było czasu na zrobienie zdjęcia.
Kreta to przepiękna wyspa i mam nadzieję jeszcze kiedyś tam wrócić. Można wypocząć i przy okazji zapełnić pamięć w aparacie zdjęciami gratów.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz