niedziela, 5 lutego 2017

Uwaga, okazja: Golf dwa

Bohaterem dzisiejszego wpisu znowu miał być Duży Fiat (nie wiedzieć czemu, to właśnie 125p jest najczęstszym przedmiotem gry spekulacyjnej), ale tym razem Wam odpuszczę i przedstawię losy pewnego Golfa II w bardzo ciekawej wersji.




W bardzo ciekawej, bo wyposażonej w napęd 4x4. Opisywanego Golfa po raz pierwszy spotkałem w kwietniu 2013 roku. Stacjonował sobie na parkingu przed blokiem na warszawskim Wawrzyszewie. Wtedy oczywiście jeszcze nie wiedziałem, że to Syncro, ale podejrzewałem, że to jakaś „lepsza” wersja, co zdradzały podwójne reflektory i nakładki na nadkola. Karty zostały odkryte pod koniec 2015 albo na początku 2016, kiedy to dotychczasowy właściciel zdecydował się wystawić auto na sprzedaż. 


Właściciel określił Golfa jako „stan dobry” i wycenił na 3900 złotych. Jeśli dobrze pamiętam, pierwotnie pojawił się w ogłoszeniach za kwotę wyższą, ale po raz ostatni przez tego sprzedającego był wystawiany właśnie za 3900. Jednak mimo tej obniżki, nie było chętnych na ten dość rzadki wóz i ogłoszenie zniknęło dopiero po kilku tygodniach. Można więc przypuszczać, że ostateczna cena transakcji była nieco niższa.


Pod koniec stycznia 2016 Golf przeniósł się z warszawskich Bielan do Siedlec. Za sprawą tej podróży stan auta zmienił się na „bardzo dobry”, a cena wzrosła dwukrotnie. To musiał być wyjątkowo drogi transport. W każdym razie, mimo ładnych zdjęć, jednak nie udało się znaleźć jelenia zdecydowanego kupującego. Po trzech tygodniach ówczesny właściciel wystawił wóz ponownie, obniżając swoje oczekiwania finansowe do 4950 złotych.


W tym miejscu muszę przyznać, że ta cena wydała mi się już całkiem uczciwa – w zamian otrzymujemy Golfa II w rzadkiej wersji (Wikipedia twierdzi, że powstało ich tylko ok. 26 tysięcy sztuk) i w całkiem przyzwoitym stanie, a wysokość prowizji dla przedsiębiorczego siedlczanina nie jest już na lichwiarskim poziomie. Ogłoszenie wisiało jeszcze pewnie ok. miesiąca i nie pojawiło się ponownie.


Byłem przekonany, że w tym miejscu skończy się kariera tego Golfa. Przypuszczałem, że wóz w końcu się sprzedał za jakieś 4000-4500 zł i pojawi się na Rozpoczęciu Sezonu YW. Tak się jednak nie stało. Znajome Syncro wróciło na OLX we wrześniu, wystawione aż w Sierakowie (powiat międzychodzki, woj. wielkopolskie) przez kolejnego właściciela (jak można było wywnioskować z jego pozostałych ogłoszeń – konesera Golfa II). Tym razem cena wynosiła 4000 zł do negocjacji, a stan został określony jako „3/6”. Wszystko wskazuje na to, że bohater dzisiejszego wpisu znów zmienił właściciela albo został u ostatniego sprzedającego. W każdym razie wóz „żyje” – wg UFG nadal ma ważną polisę OC.

Przypadek tego Golfa (i jemu podobnych) skłania mnie do dwóch refleksji na temat „rynku” starych/klasycznych (niepotrzebne skreślić) samochodów. Po pierwsze, od jakichś 2-3 lat ogłoszenia o sprzedaży auta dodawane bezpośrednio przez wieloletniego właściciela należą do rzadkości, a jeśli już się pojawią, cenę trudno uznać za okazyjną (cóż, jest dopasowana do pozostałych ogłoszeń, od "pośredników"; w skrajnych przypadkach wynosi kilkadziesiąt tysięcy – tak, żeby starczyło na zakup nowego auta w salonie). Po drugie, zastanawiam się, co kieruje ludźmi, którzy widząc auto wystawione za „cenę rynkową” (lub też nieco powyżej), uznają, że to okazja i że mogą jeszcze zrobić na tym dobry biznes, więc kupują taki wóz i wystawiają za jeszcze wyższą cenę. Ciekawi mnie też, co o takim „lewarowaniu” sądzą pierwotni właściciele aut. Pewnie niektórym jest trochę szkoda, zwłaszcza, gdy byli do swojego samochodu przywiązani, ale coraz częściej dochodzę do wniosku, że większości to najzwyczajniej w świecie nie interesuje i są po prostu zadowoleni, że pozbyli się kłopotu (zwłaszcza teraz, przy rosnących stawkach za ubezpieczenie).

Pełne screeny ogłoszeń:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz