Zmarnowany
potencjał. Tak w największym skrócie określiłbym imprezę przygotowaną przez
Citroen Oldtimer Club Polska, przy wsparciu ze strony krajowego
przedstawicielstwa tej marki. Jak zwykle w takich przypadkach, złożyło się na
to szereg różnych czynników i co wymaga podkreślenia – nie wszystkie były
zależne od organizatorów.
Największy
problem tej imprezy stanowił niejasny przekaz ze strony COCP i Citroëna. Dość
powiedzieć, że na Facebooku funkcjonowały równolegle dwa wydarzenia, dotyczące
tego samego: „Wielka Parada Zabytkowych Citroënów” oraz „Muzeum wolności i
inspiracji Citroëna!”. Na fanpgage COCP mogliśmy znaleźć informacje, że „Wielka
Parada Zabytkowych Citroenów” to impreza przeznaczona dla modeli, których produkcja rozpoczęła się przed 1980 r. Ambitne plany
organizatorów zakładały zgromadzenie 100 aut na 100-lecie marki, przy
całkowitym pominięciu modeli z lat 80., 90. i współczesnych. Dopiero na miesiąc
przed imprezą, najprawdopodobniej w obliczu niskiej frekwencji, pojawiła się wiadomość,
że zostaną dopuszczone także Citroeny AX, BX i XM. Tymczasem w opisie drugiego wydarzenia,
z oficjalnego fanpage Citroëna, czytaliśmy „Przy naszym stoisku zorganizujemy
wystawę zabytkowych Citroënów prezentującą przekrój modeli z naszej całej
100-letniej historii”. Przyznacie, że jest różnica między „przekrojem modeli z
całej 100-letniej historii” a „modelami, których produkcja rozpoczęła się przed
1980 r.” z warunkowym dopuszczeniem 3 młodszych. Ponadto do ostatnich dni przed
imprezą próżno było szukać jakichkolwiek konkretnych informacji odnośnie
harmonogramu zlotu i dokładnej lokalizacji. Przysłowiowym „gwoździem do trumny”
stała się pogoda – od samego rana lał deszcz i pomimo że wraz z początkiem wystawy
Citroënów w Łazienkach Królewskich wyszło słońce, to trawiasty plac na którym
zgromadzono francuskie auta zamienił się w podmokłe bagno.
Jednakże
odwracając myśl Ryszarda Ochódzkiego z filmu „Miś” – pamiętajmy, żeby te minusy
nie przesłoniły nam plusów! A zdecydowanym plusem tej imprezy było zgromadzenie
w jednym miejscu, mimo niesprzyjającej aury kilkudziesięciu wiekowych Citroënów,
w tym nawet kilku przedwojennych. Licznie pojawiły się modele Traction Avant, DS,
CX, 2CV, GS i GSA oraz XM, którym towarzyszyły pojedyncze egzemplarze Ami, BX i
absolutnie wyjątkowego, strażackiego Citroëna Belphégora. Można tylko nieco żałować, że zgromadzone auta nie zostały
ustawione chronologicznie, choć wówczas jeszcze bardziej widoczna byłaby luka
między zabytkowymi modelami a tymi aktualnymi, sprowadzonymi przez jednego z
dilerów francuskiej marki. Szkoda, że takie wozy jak Xantia czy C6 nie zostały
dopuszczone do udziału w wystawie, organizowanej na 100-lecie Citroëna...
Ale dość tego
pisania, czas na subiektywny przegląd najciekawszych wozów:
| Od razu po wejściu mój wzrok przyciągnął DS na czarnych blachach. WZX to Izabelin. |
| Wśród wspaniale i kolorowo odrestaurowanych 2CV najbardziej wyróżniał się ten egzemplarz - na szprychowych felgach i z maluchową przyczepką Niewiadów N-250 |
| Takie felgi w 2CV wyglądają ciekawie. Czy mogą się podobać? Kwestia gustu |
Reprezentanci przedwojnia:
Reprezentanci najmłodszego pokolenia:
Najliczniejszą chyba grupę stanowiły CXy:
A wśród nich najbardziej wyróżniał się ambulans:
Teraz moje Top5:
| GSA & GS w wersji Break |
| BL 11, który niegdyś (a może nadal?) stacjonował na moim osiedlu. Jako tablicowy świr muszę dodać: 113 numerów niżej jest zarejestrowany nasz biały Elegant '94. |
| Cudownie naturalny, ubłocony DS. W dodatku użytkowany na co dzień! |
Absolutny numer 1 to ten strażacki Citroën PY 700:
| Przez to okienko można oglądać buty pasażera |
| Nie pytajcie czemu |
Opisywaną imprezę dotknął również "syndrom Auto Nostalgii" - najciekawsze auto stało zaparkowane na uboczu, przed wejściem na wystawę. A był nim Citroën SM:
Refleksja na niedzielę: Citroen kiedyś
i dziś
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz